Chanyeol x Sehun.
* * *
Chanyeol myślał, że to wszystko mu się wydawało... Że Sehun wcale nie poruszył swoimi drobnymi, kościstymi palcami, zaś jego oddech wciąż był słaby i nie przyuważalny. Sapnął cicho i wstrzymał powietrze, spoglądając uważnie na siną i poobijaną twarz ukochanego.
Nie... To niemożliwe. H-Hunnie...?
Delikatnie zbliżył dłoń do jego policzka i pomuskał jej wierzchem jego liczko, by było to nawet ledwo wyczuwalne. Chłopak wciąż siedział zapatrzony w Sehuna i nie spuszczał z niego wzroku, jakby oczekiwał cudu. "Może się obudzi? Może wciąż będzie jak śpiąca królewna? Być może nigdy więcej nie spojrzy na niego jak kiedyś.." Chanyeol spuścił głowę i oddalił się z dziwnymi myślami od swojego kochanka, by tylko się znów nie rozpłakać jak dziecko.
Może to tylko zły sen...? Może zaraz się obudzę i będzie po wszystkim? Sehun, tak bardzo bym chciał byś na mnie spojrzał.. Hah, to zabawne czego ja od niego oczekuje. Dobrze wiem, że jest w śpiączce... T-to.. To takie niesprawiedliwe! Ja pierdole!
Skulił sie z coraz głębszymi myślami i zaczął targać swoje ciemne włosy, czując jak łzy spływają mu po rozpalonych z gniewu i goryczy policzkach.
- Sehunnie... Do cholery... Obudź się! - Krzyknął w końcu i walnął pięścią w łózko, że dało się go usłyszeć poza salą. Od razu się opanował i zaraz usłyszał jak ktoś koło niego cicho kasła i ledwo dycha. Powoli, wręcz nieruchomym ruchem skierował swoją rozpaloną twarz w dokładnie tą stronę gdzie leżał Sehun. Zaniemówił gdy ujrzał, że jego wiotkie ciało stara się poruszać - lecz na nic. Chanyeol-ah nawet nie wiedział jak powinien się zachować przy tym wszystkim. Czuł jak kamień z serca mu spada i tylko wydukał ku sobie: - niemożliwe...
Chłopak uśmiechnął się przez wodospad łez i zaraz delikatnie pogładził dłoń Sehuna nie mogąc opanować swoich emocji w środku. Czuł się najszczęśliwszy na świecie, nawet nie wiedział co miał mówić - słowa mu ugrzęzły w gardle. Wystarczyło mu, że Sehun wyszedł ze śpiączki.. Na to przynajmniej wyglądało, przynajmniej Chanyeol sądził, że to "lepszy początek" dla nich. Zapłakany chłopak ukazał swój uśmiech przez łzy, szepcząc:
- Sehunnie... Słyszysz mnie? Sehun... To ja... Chanyeol... Sehunnie..
Sehun nie reagował, lecz dalej cicho oddychał i swym poobijanym ciałem starał się jakkolwiek poruszać. Chanyeol obserwując go cieszył się w duchu, zaś z wierzchu chciało mu się wciąż płakać nad tym wszystkim i ubolewać. Chciał cofnąć czas, by to on leżał na miejscu Sehuna, a nie tak jak jest teraz. Sehun mógł nie przeżyć. Szlochnął i spojrzał na bladą twarz Hunniego, czując jak jego dłoń drga. Z zimna? Zmęczenia? Przez cokolwiek by to nie było zaraz ujął ją czule i nachylił się, by ją musnąć. Sehun jakby odruchowo, powolnym ruchem cofnął dłoń, po czym Chanyeol natychmiastowo się odsunął i spojrzał na twarz chłopaka, widząc, że on również się patrzy, a raczej próbuje przez przymknięte powieki. Oczy od razu mu się zaszkliły, ale nie pozwolił sobie płakać. Zdołał wyłącznie z siebie wydobyć chrząknięcie i długą cisze. Sehun wciąż patrzył się na niego jak dziecko, które pierwszy raz słyszy słowo "seks", a zaraz ma masę pytań co to jest, po co i dlaczego. Wzrok osłabionego chłopaka był nieobecny, twarz wciąż blada i poobijana a powieki i usta niemniej sine. Chanyeol wciąż milczał, tym bardziej Sehun, który nawet nie zdawał sobie sprawy gdzie jest i jakie ma szczęście, że w ogóle żyje. Skończyło się na urazach ciężkich urazach... Ale Chanyeol zapomniał o najgorszym z nich, przez co słowa Sehuna zbiły go całkowicie i doprowadziły do płaczu:
- K.. Kim jesteś...? Uhm.. Augh... Boli...
- S-Sehun...
- Se..Sehun..? - Wysapał ledwo dosłyszalnie chłopak i zamknął powieki - Kto to..?
- C-Co...
Chanyeol zamilkł i zaraz sie rozpłakał tak, że musiał chować twarz w dłoniach. Nie wytrzymał wręcz. Sehun zaczął lekko drgać, jednak nawet nie starał się wymawiać żadnych słów. Nie pamiętał kompletnie nic, a tym bardziej chłopaka, który płakał przy nim jak ostatnia niemota. Nie wiedział nawet jak bardzo zabolało to Chanyeola, lecz on wcale nie planował go ranić. Powoli niczym żółw, a nawet wolniej podniósł się nieco i wyciągnął dłoń ku Chanowi, by zaczepić go o ramie. Chanyeol zaraz się opanował na chwilę biorąc parę głębokich wdechów, jednak widząc Sehuna z twarzą bez emocji - ponownie zapłakał. Zaśmiał sie cicho przez łzy z bólem na sercu i spuścił głowę.
- Uhmm... Jak się nazywasz... Se-hun?
Chanyeol pokręcił głową i spojrzał na niego, czując jak policzki pieką go od łez. Westchnął ciężko i wysapał załamany:
- To ty jesteś Sehun. Jestem Chanyeol... Twój... Huh... Chłopak. Uh, t-to... Takie.. Uhh... Trudne...
Sehun aż uchylił swoje sine wargi słysząc słowo "chłopak", co prawda nie do konca rozumiejąc o co chodzi, ale zaraz zamarł, widząc go w takim stanie i to co ledwo usłyszał. W ogóle to do niego nie docierało, nie mogło i nie chciało dotrzeć. Wydukał roztrzęsiony:
- Chłopak...? J-jak to... Cha..Chan.. Nie pamiętam. Nic nie pamiętam! Ch-Cha... Wytłumacz mi to!
Sehun krzyknął na koniec i zaraz zacisnął swoje wargi w wąską linie. Przemilczał dłuższą chwilę i spojrzał na załamanego Chanyeola. Co prawda w ogóle go nie rozpoznawał, ani trochę, ale czuł, że nie kłamię. To było o jeden "schodek" do przodu... Jednak co dalej?




